« powrót

Aktualności

  Przepis na sukces - SuperHot
Przepis na sukces - SuperHot
2017-03-10

30 miesięcy pracy i tysiące godzin spędzone na projektowaniu i rozwoju zaowocowały na początku 2016 roku premierą gry „Superhot”.

 Łódzki przemysł kreatywny wyznacza nowe trendy, które mogą zrewolucjonizować podejście do gier.

Pomysł na zatarcie granic między ostrożną strategią i nieokiełznanym chaosem – jak często opisuje swój projekt Piotr Iwanicki – zrodził się w sierpniu 2013 roku, w czasie przygotowań do 7 Day FPS Challenge. – Chciałem spróbować eksperymentalnego sposobu tworzenia: w bardzo dużym, dość przypadkowym zespole, w trybie z ograniczeniem czasowym, które zawsze motywuje – mówi pomysłodawca gry „Superhot”. – Szukałem pomysłu, który najlepiej odkrywałby nasze umiejętności, i minimalnych designerskich środków, dzięki którym moglibyśmy dostarczyć kompletną grę – dodaje.

Ogromne zainteresowanie

FPS, czyli „first person schooter”, to tytuły, w których uczestnik bierze udział w strzelanej rozgrywce, patrząc na nią z własnej perspektywy, z poziomu oczu. Początek temu rodzajowi gier dał m.in. „Doom”, który uchodzi za najbardziej kultową strzelankę.

Projektant gier komputerowych Piotr Iwanicki wcześniej tworzył inne pozycje w programie Flash dla portali internetowych. Z czasem jego projekty stawały się coraz bardziej ambitne i rozpoznawalne. Postanowił więc spróbować sił jako szef studia deweloperskiego. Tak powstał pomysł na „Superhot”. – Gra narodziła się jako projekt na game jamie (wspólnym, spontanicznym tworzeniu gier – przyp. JZ), a wraz ze wzrostem jej popularności przekształciłem amatorski zespół w studio deweloperskie – wyjaśnia Iwanicki.

Do tego konieczne były jednak pieniądze. Firma postawiła na nowoczesne rozwiązanie, czyli zebranie ich na społecznościowym portalu crowdfundingowym Kickstarter. Chcieli uzyskać 100 tys. dolarów, udało się zebrać ponad dwa razy tyle. Społecznościowe finansowanie dało twórcom dużo możliwości. Pozwoliło na wynajęcie biura i opłacenie powiększonego zespołu. Zdobyte środki zostały też wydane na wykupienie licencji na oprogramowanie, np. na silnik, na którym oparta jest gra.

Społecznościowe zdobycie pieniędzy dało twórcom niesamowitą swobodę, ale też nie było żadnego bufora pomiędzy nimi a wspierającymi projekt. – Wiedzieliśmy, że nie możemy zawieść naszych ludzi i musimy dostarczyć doskonałą rzecz. Zdawaliśmy sobie sprawę, że patrzą uważnie, i chcieliśmy dać im to, co najlepsze – wspomina szef studia Superhot.

Projekt spotkał się z niespodziewanie dobrym przyjęciem w branży. – „Superhot” jest efektem naszego zamiłowania do tworzenia gier. Szybko zdobył tysiące zwolenników z całego świata – mówi Piotr Iwanicki, podkreślając, że projekt otrzymywał nagrody od niemieckiego Berlina po chińskie Tajpej oraz dziesiątki branżowych wyróżnień.

Ogromny sukces, który stał się udziałem firmy, zaowocował jej uczestnictwem w Łódzkim Klastrze Gamedev, którego członkami są m.in. Microsoft oraz takie wiodące studia projektowe jak Blue Brick, Corre Studio, Le Polish Bureau (oddział globalnej firmy UNIT9) czy Wastelands Interactiv.

Zatrzymaj się, pomyśl

„Superhot” to na pierwszy rzut oka typowa strzelanka dostępna na popularne systemy operacyjne: Windows, Linux, Mac OSX, a także na konsole Xbox One. W czym więc tkwi tajemnica jej sukcesu? Na świat patrzymy w niej z perspektywy gracza, do którego strzelają przeciwnicy. Jednak ich kule poruszają się tylko wtedy, gdy porusza się bohater gry. Dzięki temu możemy omijać pociski. Gra szybko została okrzyknięta najbardziej innowacyjnym FPS ostatnich lat. Nie tylko w Polsce, lecz także na całym świecie

Dla zespołu rozwijającego grę wyzwaniem była oprawa graficzna, znalezienie charakterystycznego języka wizualnego. – Szukaliśmy rozwiązania, które by sprawiło, że nasz projekt będzie rozpoznawalny. Jednocześnie zdawaliśmy sobie sprawę, że nie mamy środków, aby rywalizować z dużymi tytułami – mówi Piotr Iwanicki i wyjaśnia, że ważną częścią pracy kreatywnej jest to, żeby nie udawać. – Nie oszukiwać się, że potrafimy zrobić lepszą pracę niż inni wyłącznie przez kopiowanie ich stylu. Musisz szukać własnego – podkreśla twórca „Superhota”.

Grafika gry to właśnie efekt tych poszukiwań. Jej twórcy chcieli mieć własny styl, który jest względnie łatwy w produkcji, a zarazem kompletnie unikatowy. – Chciałem, żeby „Superhot” był ikoną samego siebie. Widzisz screenshot z gry, widzisz replay i wiesz, że nie pomylisz tego tytułu z żadnym innym – ocenia Piotr Iwanicki.

Tajemnica sukcesu

– Główną zasadą podczas pracy nad „Superhotem” było „nie udawać” – wyjaśnia szef studia deweloperskiego, dodając, że twórcy wyszli z założenia, iż robią wyjątkową grę i nie mają ciśnienia na to, żeby wstawiać tam znajome elementy, które wcześniej widzieli gdzie indziej. Podobnie było przy wyborze nazwy zarówno dla firmy, jak i gry. – Szukaliśmy czegoś zapamiętywalnego. Stąd prosty, ale również enigmatyczny „Superhot”, bo to nazwa, która znaczy tyle, ile odbiorca chce, by znaczyła – mówi Piotr Iwanicki.

Twórcy gry przekonują, że jej sukces tkwi w unikalnej, stylizowanej grafice, która wnosi coś nowego i rozwija gatunek FPS. Minimalistyczny język wizualny wyrażony w prostej oprawie graficznej „Superhota” pomaga skoncentrować się na najważniejszym, czyli na płynności rozgrywki i filmowej urodzie zniszczenia.

 

Jarosław Zaradkiewicz

« powrót