« powrót

Aktualności

  Medycyna spersonalizowana to przyszłość - Uniwersytet Medyczny w Łodzi
Medycyna spersonalizowana to przyszłość - Uniwersytet Medyczny w Łodzi
2017-06-13

Rozmowa o metodach stosowanych we współczesnym leczeniu chorób układu pokarmowego z prof. dr. hab. n. med. Jakubem Fichną

O metodach stosowanych we współczesnym leczeniu chorób układu pokarmowego z prof. dr. hab. n. med. Jakubem Fichną, kierownikiem Zakładu Biochemii na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, laureatem prestiżowej nagrody Europejskiej Unii Gastroenterologii Rising Star Award 2016 dla najwybitniejszych naukowców i klinicystów młodego pokolenia, rozmawia Anna Krawczyk.

Zakład Biochemii, którym Pan kieruje, zajmuje się funkcją i schorzeniami układu pokarmowego. Czy zauważa Pan czynniki, które wpływają na lepszą pracę układu pokarmowego człowieka lub ją zakłócają?

Zdecydowanie tak. Możemy wyróżnić czynniki wewnętrzne i zewnętrzne. Na początek jednak podzielmy choroby, którymi się zajmujemy, na dwie grupy. Są to choroby tzw. czynnościowe, takie jak zespół jelita nadwrażliwego, i choroby zapalne, czyli choroba Leśniowskiego-Crohna i wrzodziejące zapalenie jelita grubego. Jedne i drugie mają nieco inną patologię, ale mimo to możemy wyszczególnić dla nich pewne wspólne elementy.

W jednym i w drugim przypadku mamy do czynienia z rozregulowaniem mikroflory bakteryjnej w jelitach. Może być ono wywołane zarówno przez czynniki wewnętrzne, tj. nasze predyspozycje, jak i zewnętrzne, czyli środowisko, w którym przebywamy, nasz sposób odżywiania, to, czy jesteśmy narażeni na stres, zanieczyszczenie powietrza, zaburzenia snu, czy mamy jakieś uwarunkowania rodzinne. Kwestie te mogą wydawać się nieistotne, niemniej mają wpływ na to, czy i w jakim wieku rozwinie się choroba oraz jaka będzie jej intensywność i leczenie.

Mówiąc o uwarunkowaniach rodzinnych, ma Pan na myśli to, co otrzymujemy w genach?

Z jednej strony tak, gdyż geny kształtują nasz układ odpornościowy, od nich zależy nasza naturalna odporność organizmu, która może być wysoka lub niska i wiązać się z tym, jak będziemy reagowali na zakażenie, tzn. czy poradzimy sobie naturalnymi sposobami, czy będziemy przechodzić ostry stan zapalny. Ostatnie badania zwracają uwagę również na naszą historię życia, np. ogromny stres przeżyty za młodu może później wpłynąć na rozwój chorób.

Jakie są największe zagrożenia cywilizacyjne, jeśli chodzi o zakłócenia układu pokarmowego?

Stres, jakość żywności, czystość powietrza. Badałem m.in. zależność między występowaniem smogu w otoczeniu i jego wpływem na przebieg choroby u osób z zespołem jelita nadwrażliwego. Testy prowadzone w Montrealu i Calgary wykazały, że istnieje taka korelacja. Zaobserwowano, że w dniach, w których stężenie pyłu zawieszonego przekraczało dopuszczalne normy, do gastroenterologów zgłaszało się więcej pacjentek z problemem jelita nadwrażliwego. Jeśli chodzi o stres, to w modelach zwierzęcych badamy, jak może on wpłynąć na efektywność leczenia. Wywołujemy u zwierzęcia stan zapalny, po czym podajemy mu lek, jednocześnie generując stres. W warunkach stresu to leczenie zupełnie inaczej przebiega. Trzeba jednak wyróżnić stres długotrwały i krótkotrwały. Ten drugi bywa mobilizujący, ale efektywność leczenia jest tu inna niż w przypadku stresu utrzymującego się przez dłuższy czas. Oba te stany różnią się homeostazą, tzn. zdolnością utrzymywania stałości parametrów wewnętrznych w organizmie.

Czy długotrwały stres jest niszczący?

Nie do końca tak jest. To zależy od tego, w jakim nasileniu występuje. Może być tak, że organizm przyzwyczai się do pewnego poziomu stresu i nie reaguje paniką jak na początku. Stres potrafi działać mobilizująco, kiedy jest jednorazowy, krótki i dotyka silnego organizmu. Nieco większy stres może wyczerpywać organizm, zaś ten największy wpływa na ustalenie się nowej linii bazowej wewnętrznego środowiska organizmu, przez co tworzy się nowy punkt odniesienia dla rozwoju choroby czy funkcjonowania organizmu.

Jest Pan również koordynatorem klastra „Żyjmy zdrowiej”. Co leżało u podstaw jego powołania?

Województwo łódzkie dotknięte jest negatywnymi trendami w zakresie poziomu zdrowotności. Sytuacja demograficzna jest jedną z najbardziej skomplikowanych w Polsce: mamy najmniej w kraju mieszkańców w wieku do 14. roku życia, za to najwięcej ludności w wieku powyżej 65. roku życia. Klaster zajmie się promocją wzorców aktywnego i zrównoważonego stylu życia.

Łódź i województwo łódzkie stwarzają wyjątkowe warunki dla działania klastra. W jego tworzenie zaangażowali się naukowcy z uczelni i ośrodków naukowo-badawczych regionu, a także przedstawiciele biznesu. Ważny jest również udział przedstawicieli fundacji i organizacji pozarządowych, którzy mają bezpośredni kontakt z mieszkańcami regionu. Klaster prowadzi działalność naukową i edukacyjną, myślimy także o innowacjach w zakresie medycyny i farmacji.

Realizujemy już pierwsze projekty we współpracy z ośrodkami z innych regionów Polski. Centralne położenie Łodzi i doskonała baza badawczo-rozwojowa w naturalny sposób czynią nas liderem – koordynatorem takich działań.

Jakie jeszcze badania prowadzą Państwo w Zakładzie Biochemii?

Obecnie prowadzimy kilka projektów. Jednym z nich jest właśnie wpływ stresu na rozwój stanu zapalnego, w oparciu o aktywność układu opioidowego. Wszyscy słyszeliśmy o takich środkach jak morfina czy kodeina, aplikowanych z zewnątrz, które działają na specyficzne receptory zwane receptorami opioidowymi. Jednakże ludzki organizm sam potrafi wytworzyć tego rodzaju substancje, czyli tzw. endogenne opioidy. Receptory opioidowe pełnią ważną funkcję w regulacji odczuwania bólu i adaptacji do zmian środowiska. W naszym modelu zwierzęcym bierzemy grupę wyselekcjonowanych myszy z naturalnie nasiloną aktywnością układu opioidowego, związaną ze zwiększoną liczbą wspomnianych receptorów, i ich zachowanie porównujemy z zachowaniem myszy laboratoryjnych o, powiedzmy, standardowych cechach. W ten sposób badamy, w jaki sposób aktywność układu opioidowego wpływa na przebieg stanu zapalnego i leczenie oraz jak to się odnosi do sytuacji stresowych.

Czy podobne zróżnicowanie występuje u ludzi?

Zdecydowanie tak. Nasze badanie ma wykazać, że każdy z nas jest inny. Możemy zupełnie inaczej reagować na leki, na bodźce środowiskowe. Dlatego tak ważna jest tzw. medycyna spersonalizowana. Oczywiście są pewne standardy określające dawkę leku, np. dla mężczyzny w danym wieku i o danej masie ciała. Natomiast medycyna XXI wieku powinna uwzględniać właściwości jednostki. Każdy z nas ma np. inny „garnitur genów”.

Inny nurt badań prowadzonych w naszym zespole, dotyczących układu opioidowego, odnosi się do modulacji poziomu opioidów endogennych na poziomie enzymów. Nasz układ opioidowy składa się z kilku filarów. Pierwszym filarem są receptory, czyli miejsca, gdzie „przyczepiają” się opioidy, drugim – nasze opioidy wewnętrzne lub podane z zewnątrz, trzecim – enzymy, które mogą rozkładać bądź przeprowadzać syntezę opioidów. Możemy zatem działać na receptor nie tylko poprzez sam endoopioid, ale także za pomocą enzymu, zwiększając lub obniżając jego aktywność. Nasz pomysł jest taki, żeby blokować enzymy, które rozkładają nasze wewnętrzne opioidy. W ten sposób opioid może działać na receptor. Co ciekawe, istnieje tu pewne rozróżnienie ze względu na płeć.

To znaczy, że choroby układu pokarmowego inaczej przechodzą mężczyźni, a inaczej kobiety?

Dokładnie, widać to w szczególności w zespole jelita nadwrażliwego. Chorobę tę można podzielić na kilka podtypów. Generalnie albo dominuje biegunka, albo zaparcie. Mężczyźni częściej chorują na postać biegunkową, zaś kobiety na wersję zaparciową. Nasze badania mają odpowiedzieć na pytanie, skąd to się bierze. Prawdopodobnie jest to związane z hormonami płci oraz „obróbką” specyficznych cząsteczek lipidowych, a także z receptorami.

Pozostając w tematyce tłuszczów, prowadzimy obecnie projekt mający na celu zweryfikowanie, w jakim stopniu skład jakościowy i ilościowy spożywanych tłuszczów wpływa na to, czy rozwinie się u nas zespół jelita nadwrażliwego. Pierwsze wyniki mówią o sporej różnicy między wpływem tłuszczów nasyconych i nienasyconych na motorykę jelit.

Kiedy zwykły pacjent będzie mógł skorzystać z efektów Państwa prac, tzn. otrzymać spersonalizowany lek uwzględniający jego indywidualną charakterystykę?

Niestety nie ma metody diagnostycznej, która pozwala jednoznacznie i precyzyjnie zdiagnozować zespół jelita nadwrażliwego. Jednocześnie cały czas trwają prace nad stworzeniem modelu, w którym zbadanie jednej cząsteczki pozwoli odpowiedzieć na pytanie, czy dana osoba jest chora, czy nie. My też staramy się znaleźć taki marker, ale to jeszcze potrwa. Natomiast jesteśmy coraz bliżej zaproponowania leku, a być może również rekomendacji żywieniowych w oparciu o wyniki naszych badań.

Od pewnego czasu dostępne i stosowane są już odpowiednie diety, które przynoszą ulgę w chorobach układu pokarmowego. Najważniejsza jest jednak profilaktyka, a więc uprawiajmy sport i stosujmy zdrową dietę.

 

Dziękuję za rozmowę.  

 

Notował Rafał Wilgusiak.

« powrót